Agnieszka (39 lat) – minus 10 kg, koniec bólu pleców i powrót do formy mimo kontuzji
Agnieszka ma 39 lat i trafiła do nas z bardzo konkretnym zestawem celów: schudnąć, poprawić sprawność oraz uporządkować temat bólu pleców, który wracał od dłuższego czasu. To nie była historia „idealnych warunków”, bo w trakcie procesu pojawiły się dwie przeszkody, które u wielu osób kończą plan: złamanie kości śródstopia oraz kontuzja palca. Agnieszka jednak nie przerwała procesu — a my dopasowaliśmy plan tak, żeby ciało mogło się regenerować i jednocześnie iść do przodu.
W Body Movement pracujemy na protokole: diagnoza, plan, kontrola i modyfikacje wtedy, gdy organizm tego wymaga. Dzięki temu Agnieszka nie tylko zredukowała masę ciała, ale też zbudowała fundament, który realnie odciążył kręgosłup i poprawił codzienne funkcjonowanie.
Profil podopiecznej
Wiek: 39 lat
Cel: redukcja masy ciała, poprawa sprawności, znaczące zmniejszenie bólu pleców
Główne wyzwania: nawracający ból odcinka lędźwiowego, spadki energii, siedzący tryb dnia, kontuzje w trakcie procesu (śródstopie, palec)
Czas: 3 miesiące ukierunkowanej pracy
Trening: 2 sesje treningu personalnego tygodniowo (około 24 jednostki w 3 miesiące)
Punkt wyjścia – liczby (dzień 1)
Masa ciała: 74,6 kg
Obwód pasa: 86 cm
Ból pleców (NRS 0–10): 6/10
Energia w ciągu dnia: 4/10
Stres (subiektywnie): 7/10
Sen: ok. 6–6,5 h / noc
Test sprawności / kontroli ruchu (7 zadań, skala 0–3; max 21 punktów): 11/21
Najczęstsze ograniczenia na starcie:
– słaba kontrola tułowia w ruchu (core nie stabilizował kręgosłupa)
– ograniczona mobilność bioder i odcinka piersiowego
– przeciążanie lędźwi przy prostych czynnościach
Co zrobiliśmy i dlaczego to zadziałało
Zaczęliśmy od fundamentów, które w praktyce najczęściej decydują o bólu pleców: oddechu, ustawienia tułowia i kontroli miednicy. To jest „sterowanie” całego układu ruchu. Jeśli oddech jest płytki, żebra ustawione niekorzystnie, a miednica ucieka w kompensacje, to nawet najlepszy plan treningowy może pogłębiać przeciążenia. U Agnieszki od pierwszych tygodni pracowaliśmy nad oddechem przeponowym, kontrolą żeber i stabilizacją tułowia w ruchu — bo wtedy kręgosłup przestaje przejmować robotę za całe ciało.
Równolegle budowaliśmy formę na fundamentalnych ćwiczeniach wielostawowych w bezpiecznych wariantach: przysiady i ich modyfikacje, ruchy biodrowe (tylna taśma), ćwiczenia przyciągania i wypychania dla równowagi obręczy barkowej oraz spokojne elementy kondycyjne. To działa, bo takie ćwiczenia angażują duże grupy mięśniowe, poprawiają jakość ruchu i pozwalają progresować bez „kombinowania”.
Kluczowe w tej historii było też podejście do kontuzji. Złamanie śródstopia i uraz palca nie zatrzymały procesu, bo trzymamy się celu, a nie sztywnego planu. Zmieniliśmy obciążenia, przenieśliśmy akcent na tułów i górę ciała, pracowaliśmy w odciążeniu i utrzymaliśmy rytm. To jest ogromna różnica w praktyce: zamiast „przerwać i wrócić kiedyś”, utrzymujesz ciągłość, a organizm nie wraca do punktu wyjścia.
Indywidualny program żywieniowy – i dlaczego to było kluczowe
Równolegle Agnieszka miała opracowany indywidualny program żywieniowy. I to nie w formie „kary” ani restrykcyjnej rozpiski, tylko jako narzędzie, które miało ją nauczyć działać samodzielnie.
Dla nas to bardzo ważne, bo dieta ma działać nie tylko wtedy, kiedy ktoś jest „pod kontrolą” dietetyka. Prawdziwy sukces zaczyna się wtedy, gdy:
– klient rozumie, jak budować posiłek
– umie trzymać sensowną regularność
– potrafi kontrolować porcje i białko
– nie wpada w schemat: tydzień idealnie / tydzień chaosu
To właśnie te nawyki żywieniowe decydują o tym, czy efekt zostaje po zakończeniu prowadzenia. Innymi słowy: nie chodzi o to, żeby Agnieszka „była na diecie”. Chodzi o to, żeby nauczyła się jeść tak, żeby nie wracać do punktu wyjścia, nawet gdy program żywieniowy się kończy.
Wyniki po 3 miesiącach (dzień 90)
Masa ciała: 64,6 kg (–10,0 kg)
Obwód pasa: 74 cm (–12 cm)
Ból pleców (NRS 0–10): 1/10 (z 6/10)
Energia w ciągu dnia: 7/10 (z 4/10)
Test sprawności / kontroli ruchu (max 21 punktów): 17/21 (+6 punktów)
Najbardziej widoczne zmiany:
– lepsza kontrola tułowia i stabilizacja w ruchu
– większa swoboda w biodrach i odcinku piersiowym
– mniej kompensacji w lędźwiach w codziennych czynnościach i na treningu
To nie jest tylko „minus na wadze”. To jest zmiana jakości życia: mniej bólu, więcej energii, lepsza sprawność, sylwetka i ciało, które działa sprawniej w normalnym dniu.
Dlaczego to zadziałało, a nie inaczej
Bo pracowaliśmy jak specjaliści: najpierw fundamenty (oddech, stabilizacja, kontrola miednicy), potem budowa formy na ćwiczeniach wielostawowych, a w trakcie kontuzji modyfikacja bodźców tak, żeby utrzymać ciągłość i bezpieczeństwo. A do tego indywidualny program żywieniowy, który nie tylko dawał wynik na wadze, ale uczył nawyków potrzebnych do utrzymania efektu.
Co dalej
Kolejny etap nie polega na „docinaniu” na siłę. Polega na utrzymaniu efektu, dalszym wzmacnianiu tułowia oraz stopniowym rozwoju kondycji i siły tak, żeby ciało było odporne, a ból pleców nie wracał do starych schematów.
Jeśli jesteś w podobnym miejscu co Agnieszka — chcesz schudnąć, poprawić sprawność i pozbyć się bólu pleców — trening personalny 1:1 w Body Movement jest po to, żeby zrobić to profesjonalnie, bez zgadywania i bez ryzykownych skrótów.
