Gabrysia i Magda: -5 % tkanki tłuszczowej, +3 kg mięśni i koniec bólu pleców oraz kolana po 3 miesiącach treningu
Dwie podopieczne Body Movement Ursynów po 40. roku życia trenowały przez 3 miesiące 2 razy w tygodniu w formule treningu personalnego w parze, z indywidualnym dopasowaniem ćwiczeń do celów sylwetkowych, siłowych i zdrowotnych.
Gabrysia rozpoczęła współpracę z celem poprawy sylwetki, ujędrnienia ciała, wzmocnienia mięśni i poprawy samopoczucia. Dodatkowo okresowo dokuczał jej ból odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Po 3 miesiącach ból pleców został całkowicie wyeliminowany, siła w codziennym funkcjonowaniu wyraźnie się poprawiła, masa mięśni szkieletowych wzrosła o 3 kg, poziom tkanki tłuszczowej spadł o 5 punktów procentowych, a masa ciała wzrosła o 1,5 kg, co potwierdza skuteczną rekompozycję sylwetki.
Magda miała za sobą wcześniejszą redukcję masy ciała o ponad 10 kg i kontynuowała pracę nad sylwetką. Podczas konsultacji zgłaszała również ból kolana, barku oraz odcinka lędźwiowego i piersiowego kręgosłupa. Po 3 miesiącach treningu ból kolana ustąpił, bark odzywa się zdecydowanie rzadziej, a plecy na co dzień nie sprawiają już problemu.
Efekty Gabrysi i Magdy pokazują, że po 40. roku życia trening personalny może jednocześnie poprawiać sylwetkę, zwiększać siłę, wspierać redukcję tkanki tłuszczowej, budować masę mięśniową i eliminować dolegliwości bólowe. Kluczowe znaczenie miały regularność, trening 2 razy w tygodniu, indywidualny dobór ćwiczeń oraz kontrola obciążeń.
Gabrysia i Magda trenują w Body Movement już ponad 3 miesiące, 2 razy w tygodniu, w formule treningu w parze.
Obie są po 40. roku życia.
Obie rozpoczęły współpracę z celem poprawy sylwetki, wzmocnienia ciała i lepszego samopoczucia na co dzień.
Ale od początku było jasne, że nie chodzi wyłącznie o wygląd.
U Gabrysi pojawiał się okresowy ból odcinka lędźwiowego kręgosłupa.
U Magdy problem był szerszy: ból kolana, barku oraz odcinka lędźwiowego i piersiowego kręgosłupa.
Dlatego cały proces musiał być prowadzony rozsądnie.
Nie na zasadzie przypadkowych ćwiczeń.
Nie według jednego gotowego schematu.
I nie tylko z myślą o spalaniu kalorii.
Celem było jednoczesne połączenie kilku elementów: poprawy sylwetki, zwiększenia siły, budowy mięśni, redukcji tkanki tłuszczowej i wyeliminowania dolegliwości bólowych.
Po pierwszych 3 miesiącach regularnych treningów efekty są już bardzo konkretne.
U Gabrysi ból pleców został całkowicie wyeliminowany.
Masa mięśni szkieletowych wzrosła o 3 kg.
Poziom tkanki tłuszczowej spadł o 5 punktów procentowych.
Masa ciała wzrosła o 1,5 kg, ale sylwetka przeszła świetną rekompozycję.
U Magdy ból kolana zniknął.
Bark odzywa się zdecydowanie rzadziej.
Plecy na co dzień nie sprawiają już problemu.
Co ważne, to nie jest zakończona metamorfoza.
Gabrysia i Magda nadal trenują 2 razy w tygodniu, kontynuują proces i pracują nad kolejnym etapem zmian.
To bardzo dobry przykład tego, jak powinien wyglądać trening po 40. roku życia.
Mniej tkanki tłuszczowej.
Więcej siły.
Lepsza stabilizacja.
Jędrniejsze ciało.
Sprawniejsze funkcjonowanie.
I mniej bólu w codziennym życiu.
Punkt wyjścia: dwie różne osoby, różne potrzeby, jeden wspólny cel
Gabrysia przyszła do Body Movement głównie z celem poprawy sylwetki.
Zależało jej na ujędrnieniu ciała, wzmocnieniu mięśni i lepszym samopoczuciu na co dzień.
Nie chodziło o szybką zmianę „pod zdjęcie”.
Chodziło o to, żeby ciało zaczęło wyglądać lepiej, ale też lepiej działać.
Dodatkowo Gabrysi od czasu do czasu dokuczał ból w odcinku lędźwiowym kręgosłupa.
To ważna informacja, bo przy takim problemie nie wystarczy po prostu „dać mocniejszego treningu”.
Trzeba wiedzieć, jakie ćwiczenia będą pomagały, a jakie mogą niepotrzebnie przeciążać.
Trzeba kontrolować technikę.
Trzeba stopniować obciążenie.
Trzeba wzmacniać ciało tak, żeby poprawiać sylwetkę, ale nie prowokować bólu.
Magda była w trochę innym miejscu.
Trenowała już wcześniej i miała za sobą dużą zmianę.
Schudła ponad 10 kg i nadal kontynuowała redukcję.
To oznaczało, że miała już doświadczenie z aktywnością i procesem zmiany sylwetki.
Ale podczas konsultacji pojawiły się także cele zdrowotne.
Magdzie dokuczał ból kolana, barku oraz odcinka lędźwiowego i piersiowego kręgosłupa.
W jej przypadku trening musiał więc wspierać dalszą redukcję i poprawę sylwetki, ale jednocześnie zmniejszać przeciążenia oraz poprawiać komfort ruchu.
To jest bardzo częsta sytuacja po 40. roku życia.
Ktoś chce schudnąć.
Ktoś chce poprawić sylwetkę.
Ktoś chce mieć więcej siły.
Ale jednocześnie pojawiają się bóle pleców, kolan, barków albo bioder.
I wtedy przypadkowy trening jest słabym rozwiązaniem.
Można nim chwilowo zmęczyć organizm.
Można spalić trochę kalorii.
Ale bez dobrego planu łatwo pogłębić problem albo szybko się zniechęcić.
Cel: poprawa sylwetki, siły i funkcjonowania bez bólu
W przypadku Gabrysi i Magdy celem nie była sama aktywność.
Celem nie było też tylko „poćwiczyć dwa razy w tygodniu”.
Celem była realna zmiana.
U Gabrysi najważniejsze były:
poprawa sylwetki,
ujędrnienie ciała,
wzmocnienie mięśni,
lepsze samopoczucie,
wyeliminowanie okresowego bólu odcinka lędźwiowego.
U Magdy najważniejsze były:
kontynuacja redukcji,
dalsza poprawa sylwetki,
wzmocnienie ciała,
zmniejszenie problemów bólowych,
poprawa komfortu kolana, barku i pleców.
To pokazuje jedną ważną rzecz.
Trening personalny nie powinien być oderwany od codziennego życia.
Jeżeli ktoś po treningu wygląda lepiej, ale nadal boli go kolano, plecy albo bark, to proces nie jest kompletny.
Jeżeli ktoś redukuje masę ciała, ale czuje się słabszy, bardziej obolały i przeciążony, to też nie jest dobry kierunek.
W Body Movement patrzymy szerzej.
Sylwetka jest ważna.
Redukcja tkanki tłuszczowej jest ważna.
Masa mięśniowa jest ważna.
Ale równie ważne jest to, czy człowiek lepiej funkcjonuje poza salą treningową.
Czy łatwiej wstaje.
Czy mniej boli go kręgosłup.
Czy ma więcej siły na co dzień.
Czy może wejść po schodach bez dyskomfortu.
Czy czuje większą pewność w ruchu.
Czy ciało zaczyna współpracować, zamiast ciągle przypominać o ograniczeniach.
Proces: trening 2 razy w tygodniu i indywidualne prowadzenie w parze
Gabrysia i Magda trenują regularnie 2 razy w tygodniu.
To bardzo rozsądna częstotliwość dla osób po 40. roku życia, które chcą poprawić sylwetkę, wzmocnić mięśnie i zadbać o zdrowie.
Dwa treningi tygodniowo dają regularny bodziec.
Pozwalają budować siłę.
Pozwalają poprawiać technikę.
Pozwalają utrzymać rytm pracy.
A jednocześnie są możliwe do pogodzenia z pracą, rodziną i codziennymi obowiązkami.
To ważne, bo najlepszy plan to nie ten, który wygląda idealnie na papierze.
Najlepszy plan to ten, który da się realnie wykonywać.
Trening w parze miał tutaj dodatkową wartość.
Dawał regularność, większą motywację i poczucie wspólnego procesu.
Ale to nie oznaczało, że obie osoby robiły zawsze dokładnie to samo.
To byłby błąd.
Trening w parze musi być dopasowany do dwóch różnych osób.
Gabrysia miała swoje cele i swoje ograniczenia.
Magda miała swoje cele i swoje ograniczenia.
Dlatego ćwiczenia, obciążenia, zakres pracy i akcenty treningowe musiały być dobierane indywidualnie.
Jedna osoba mogła w danym ćwiczeniu pracować mocniej nad siłą.
Druga mogła potrzebować większej kontroli ruchu.
Jedna mogła realizować większe obciążenie.
Druga mogła wykonywać wariant bardziej techniczny albo stabilizacyjny.
Na tym polega dobrze prowadzony trening personalny w parze.
Nie chodzi o to, żeby dwie osoby robiły identyczny trening.
Chodzi o to, żeby dwie osoby trenowały w tym samym czasie, ale każda realizowała pracę dopasowaną do siebie.
Dlaczego sama waga nie pokazuje prawdziwego efektu?
W przypadku Gabrysi bardzo dobrze widać, dlaczego sama masa ciała bywa myląca.
Po pierwszych 3 miesiącach treningu waga wzrosła o 1,5 kg.
Ktoś patrzący wyłącznie na wagę mógłby uznać, że to nie jest dobry wynik.
I to byłby błąd.
Bo w tym samym czasie poziom tkanki tłuszczowej spadł o 5 punktów procentowych, a masa mięśni szkieletowych wzrosła o 3 kg.
To oznacza, że ciało zmieniło skład.
Mniej tkanki tłuszczowej.
Więcej mięśni.
Więcej siły.
Lepsza jakość sylwetki.
Lepsze funkcjonowanie.
To właśnie nazywamy rekompozycją sylwetki.
Nie zawsze celem jest jak najniższa liczba na wadze.
Po 40. roku życia często znacznie ważniejsze jest to, żeby ciało było silniejsze, bardziej jędrne, sprawniejsze i mniej podatne na ból.
Masa mięśniowa ma ogromne znaczenie.
Wpływa na wygląd sylwetki.
Wpływa na siłę.
Wpływa na metabolizm.
Wpływa na stabilizację.
Wpływa na komfort codziennego funkcjonowania.
Dlatego wzrost masy mięśniowej przy jednoczesnym spadku tkanki tłuszczowej to bardzo dobry efekt.
I właśnie taki efekt osiągnęła Gabrysia.
Efekty Gabrysi po pierwszych 3 miesiącach
Gabrysia po pierwszych 3 miesiącach treningu osiągnęła bardzo dobry wynik sylwetkowy i funkcjonalny.
Najważniejsze efekty to całkowite wyeliminowanie bólu odcinka lędźwiowego, spadek poziomu tkanki tłuszczowej o 5 punktów procentowych, wzrost masy mięśni szkieletowych o 3 kg oraz wzrost masy ciała o 1,5 kg przy jednoczesnej poprawie jakości sylwetki.
To nie jest zwykła zmiana na wadze.
To jest zmiana jakości ciała.
Gabrysia nie tylko poprawiła wygląd sylwetki.
Ona zbudowała więcej mięśni, zmniejszyła poziom tkanki tłuszczowej i pozbyła się bólu pleców.
To bardzo dobry kierunek, szczególnie po 40. roku życia.
Bo w tym wieku trening powinien dawać więcej niż tylko chwilowe zmęczenie.
Powinien budować ciało, które lepiej działa.
Efekty Magdy po pierwszych 3 miesiącach
Magda rozpoczęła współpracę z innym punktem wyjścia.
Miała za sobą redukcję masy ciała o ponad 10 kg i kontynuowała pracę nad sylwetką.
Jednocześnie zgłaszała problemy bólowe.
Bolało kolano.
Odzywał się bark.
Problemem były też plecy: odcinek lędźwiowy i piersiowy kręgosłupa.
Po pierwszych 3 miesiącach pracy efekt jest bardzo konkretny.
Ból kolana zniknął.
Bark odzywa się zdecydowanie rzadziej.
Plecy na co dzień nie sprawiają już problemu.
To jest bardzo ważne, bo u Magdy sukcesem nie była tylko dalsza praca nad sylwetką.
Sukcesem było to, że mogła trenować w sposób, który nie pogłębiał dolegliwości.
Wręcz przeciwnie.
Trening pomógł jej lepiej funkcjonować.
Wzmocnić ciało.
Zmniejszyć ból.
Poprawić komfort ruchu.
I kontynuować proces redukcji w bardziej świadomy sposób.
To pokazuje, że trening nie musi być wyborem między sylwetką a zdrowiem.
Dobrze prowadzony proces może łączyć jedno i drugie.
Trening po 40. roku życia: mniej przypadkowości, więcej jakości
Po 40. roku życia organizm często daje już wyraźniejsze sygnały.
Plecy odzywają się po długim siedzeniu.
Kolano przeszkadza przy schodach.
Bark przypomina o sobie przy podnoszeniu ręki.
Spada siła.
Sylwetka zmienia się łatwiej w niechcianym kierunku.
Masa mięśniowa nie buduje się sama.
Tkanka tłuszczowa często odkłada się szybciej niż wcześniej.
Dlatego trening po 40. roku życia powinien być mądrze zaplanowany.
Nie musi być ekstremalny.
Nie musi być agresywny.
Nie musi polegać na katowaniu się.
Ale musi być regularny, dobrze dobrany i prowadzony z kontrolą.
U Gabrysi i Magdy bardzo dobrze to widać.
Dwa treningi tygodniowo dały po pierwszych 3 miesiącach realne efekty.
Ale kluczowe było nie tylko to, że trenowały.
Kluczowe było to, jak trenowały.
Z odpowiednią techniką.
Z kontrolą obciążeń.
Z uwzględnieniem bólu.
Z indywidualnym doborem ćwiczeń.
Z regularnością.
Z planem, który miał konkretny cel.
Dlaczego trening w parze może działać?
Wiele osób myśli, że trening personalny musi zawsze odbywać się tylko 1:1.
To nie zawsze prawda.
Trening w parze też może być bardzo skuteczny, jeśli jest dobrze prowadzony.
Warunek jest jeden: nie może być przypadkowy.
Nie może wyglądać tak, że trener daje wszystkim ten sam zestaw ćwiczeń, bez względu na cel, poziom i ograniczenia.
W przypadku Gabrysi i Magdy trening w parze działał, bo był dopasowany indywidualnie.
Obie trenowały razem.
Obie miały wspólną strukturę treningu.
Ale każda miała swoje akcenty.
Dla Gabrysi ważna była rekompozycja sylwetki, budowa mięśni i wyeliminowanie bólu lędźwi.
Dla Magdy ważna była kontynuacja redukcji, poprawa funkcjonowania kolana, barku i pleców oraz dalsze wzmacnianie ciała.
To oznaczało, że trener musiał stale kontrolować jakość ruchu, dobór ćwiczeń i poziom trudności.
Właśnie dlatego trening w parze może być bardzo dobrym rozwiązaniem.
Daje wsparcie drugiej osoby.
Pomaga utrzymać regularność.
Jest bardziej motywujący.
A jednocześnie, przy dobrym prowadzeniu, nadal pozostaje indywidualny.
Ból pleców, kolana i barku: dlaczego nie wolno tego ignorować?
Ból w treningu to informacja.
Nie zawsze oznacza coś poważnego.
Ale zawsze warto go traktować poważnie.
Ignorowanie bólu i ćwiczenie „na siłę” to słaba strategia.
Szczególnie po 40. roku życia.
Jeżeli ktoś ma ból kolana, a zaczyna wykonywać przypadkowe ćwiczenia na nogi, może pogłębić problem.
Jeżeli ktoś ma ból pleców, a trening jest źle dobrany, może nasilić przeciążenie.
Jeżeli ktoś ma ból barku, a mimo to robi ćwiczenia nad głową bez kontroli, ryzyko problemów rośnie.
Dlatego w pracy z Gabrysią i Magdą ważne było to, żeby trening nie tylko nie pogarszał sytuacji, ale pomagał odzyskiwać komfort.
U Gabrysi udało się całkowicie wyeliminować ból odcinka lędźwiowego.
U Magdy zniknął ból kolana, bark odzywa się rzadziej, a plecy nie sprawiają już problemu na co dzień.
To pokazuje, że dobrze dobrany trening może być narzędziem poprawy jakości życia.
Nie tylko sposobem na spalenie kalorii.
Największa wartość: ciało, które lepiej działa na co dzień
W metamorfozach łatwo skupić się tylko na zdjęciach i liczbach.
To naturalne.
Zdjęcia pokazują efekt wizualny.
Pomiar tkanki tłuszczowej pokazuje zmianę składu ciała.
Masa mięśniowa pokazuje, czy ciało jest mocniejsze.
Ale najważniejsze często dzieje się w codzienności.
Czy plecy bolą mniej?
Czy łatwiej się schylać?
Czy łatwiej wstać z krzesła?
Czy ciało jest stabilniejsze?
Czy ruch jest pewniejszy?
Czy człowiek ma więcej energii?
Czy trening przestaje być karą, a zaczyna być inwestycją w siebie?
U Gabrysi i Magdy właśnie to jest najcenniejsze.
Nie chodzi tylko o to, że sylwetka się poprawiła.
Chodzi o to, że ciało zaczęło działać lepiej.
Gabrysia ma więcej mięśni, mniej tkanki tłuszczowej i nie odczuwa już bólu pleców.
Magda kontynuuje redukcję, pozbyła się bólu kolana i lepiej funkcjonuje bez codziennych problemów z plecami.
To są efekty, które realnie wpływają na życie poza salą treningową.
To nie koniec procesu
Najważniejsze w tej historii jest również to, że Gabrysia i Magda nie zakończyły treningów po pierwszych efektach.
One nadal trenują.
Nadal pracują 2 razy w tygodniu.
Nadal wzmacniają ciało, poprawiają sylwetkę i rozwijają sprawność.
To bardzo ważne, bo prawdziwa zmiana nie polega na tym, żeby przez chwilę się zmobilizować, zrobić zdjęcie „przed i po”, a później wrócić do starych nawyków.
Prawdziwa zmiana polega na tym, żeby zbudować proces, który da się kontynuować.
Pierwsze 3 miesiące pokazały, że kierunek jest bardzo dobry.
Ból się zmniejszył lub ustąpił.
Ciało stało się mocniejsze.
Sylwetka zaczęła się zmieniać.
Teraz celem jest dalsze wzmacnianie, poprawa kompozycji ciała i utrzymanie regularności.
Bo właśnie regularność daje najlepsze efekty długoterminowo.
Co pokazuje historia Gabrysi i Magdy?
Ta historia pokazuje kilka ważnych rzeczy.
Po pierwsze, po 40. roku życia nadal można bardzo skutecznie zmieniać sylwetkę.
Nie trzeba godzić się na spadek siły, większą ilość tkanki tłuszczowej i coraz gorsze samopoczucie.
Po drugie, sama waga nie wystarczy do oceny efektów.
Gabrysia waży więcej niż na początku, ale ma mniej tkanki tłuszczowej i więcej mięśni.
To oznacza, że jej ciało zmieniło się jakościowo.
Po trzecie, trening może pomagać w redukcji bólu.
Pod warunkiem, że jest dobrze dobrany.
Po czwarte, trening w parze może być skuteczny, jeśli nadal zachowuje indywidualne podejście.
Po piąte, 2 treningi tygodniowo mogą dać bardzo dobre efekty, jeśli są regularne i dobrze prowadzone.
To nie była przypadkowa aktywność.
To był proces.
Proces oparty na regularności, kontroli obciążeń, technice i dopasowaniu do realnych potrzeb dwóch konkretnych osób.
Efekty po pierwszych 3 miesiącach
Po pierwszych 3 miesiącach pracy Gabrysia osiągnęła:
całkowite wyeliminowanie bólu odcinka lędźwiowego,
spadek poziomu tkanki tłuszczowej o 5 punktów procentowych,
wzrost masy mięśni szkieletowych o 3 kg,
wzrost masy ciała o 1,5 kg,
wyraźną poprawę siły,
lepszą jakość sylwetki,
większe ujędrnienie ciała.
Po pierwszych 3 miesiącach pracy Magda osiągnęła:
ustąpienie bólu kolana,
znaczne ograniczenie bólu barku,
brak codziennych problemów z odcinkiem lędźwiowym i piersiowym kręgosłupa,
kontynuację pracy nad redukcją,
lepszy komfort ruchu,
większą sprawność w codziennym funkcjonowaniu.
To jest pełniejszy obraz skutecznego treningu.
Nie tylko kilogramy.
Nie tylko pot.
Nie tylko zmęczenie.
Ale realna poprawa funkcjonowania ciała.
Ważna uwaga: to przykład efektów, nie obietnica identycznego wyniku
Warto powiedzieć to jasno.
Efekty Gabrysi i Magdy są bardzo dobre, ale nie są obietnicą, że każda osoba osiągnie dokładnie taki sam rezultat w 3 miesiące.
Każdy organizm reaguje inaczej.
Każda osoba ma inny punkt startowy.
Inny poziom aktywności.
Inne nawyki.
Inne ograniczenia.
Inny sen, stres, pracę i regenerację.
Ten przykład pokazuje jednak, co jest możliwe, kiedy trening jest regularny, dobrze prowadzony i dopasowany do konkretnej osoby.
Nie chodzi o kopiowanie wyniku.
Chodzi o zrozumienie mechanizmu.
Regularny trening.
Dobre prowadzenie.
Kontrola techniki.
Stopniowe wzmacnianie.
Indywidualne podejście.
Konsekwencja.
To właśnie te elementy zbudowały efekt.
Podsumowanie
Gabrysia i Magda trenują w Body Movement już ponad 3 miesiące, 2 razy w tygodniu, w formule treningu w parze.
Obie są po 40. roku życia.
Obie rozpoczęły współpracę z celem poprawy sylwetki, wzmocnienia ciała i lepszego funkcjonowania na co dzień.
Po pierwszym etapie pracy widać bardzo konkretne efekty.
Gabrysia ma o 5 punktów procentowych mniej tkanki tłuszczowej, 3 kg więcej masy mięśni szkieletowych, mocniejsze ciało i całkowicie wyeliminowany ból pleców.
Magda kontynuuje redukcję, pozbyła się bólu kolana, ograniczyła problem z barkiem i na co dzień nie odczuwa już problemów z plecami.
Najważniejsze jest jednak to, że proces trwa dalej.
Gabrysia i Magda nadal regularnie trenują, wzmacniają ciało i pracują nad kolejnymi efektami.
To bardzo dobry przykład tego, że trening po 40. roku życia nie musi być chwilowym zrywem.
Może być stałym, rozsądnym procesem, który poprawia sylwetkę, zwiększa siłę, pomaga pozbyć się bólu i realnie zmienia jakość codziennego funkcjonowania.
FAQ — najczęstsze pytania
Czy trening po 40. roku życia może poprawić sylwetkę?
Tak, trening po 40. roku życia może skutecznie poprawiać sylwetkę, szczególnie jeśli jest regularny, dobrze dobrany i uwzględnia budowę masy mięśniowej oraz redukcję tkanki tłuszczowej.
Przykład Gabrysi pokazuje, że nawet przy wzroście masy ciała można poprawić skład ciała, zmniejszyć poziom tkanki tłuszczowej i zwiększyć masę mięśniową.
Czy 2 treningi w tygodniu wystarczą?
Dla wielu osób 2 treningi tygodniowo to bardzo dobry punkt wyjścia.
Taka częstotliwość pozwala regularnie wzmacniać mięśnie, poprawiać technikę, budować sprawność i utrzymać proces bez nadmiernego przeciążenia organizmu.
W przypadku Gabrysi i Magdy 2 treningi tygodniowo przez pierwsze 3 miesiące dały bardzo konkretne efekty, a obie podopieczne kontynuują treningi dalej.
Czy trening w parze może być indywidualny?
Tak, ale tylko wtedy, gdy jest dobrze prowadzony.
Trening w parze nie powinien oznaczać robienia dokładnie tego samego przez dwie różne osoby.
Każda osoba może mieć inne cele, inne ograniczenia i inny poziom sprawności.
Dlatego ćwiczenia, obciążenia i zakres pracy powinny być dopasowane indywidualnie.
Czy trening może pomóc przy bólu pleców?
Dobrze dobrany trening może pomóc zmniejszyć lub wyeliminować dolegliwości bólowe, szczególnie jeśli problem wynika z osłabienia, przeciążeń, braku stabilizacji albo niewłaściwych wzorców ruchowych.
U Gabrysi ból odcinka lędźwiowego został całkowicie wyeliminowany po pierwszych 3 miesiącach pracy.
Czy trening może pomóc przy bólu kolana lub barku?
Może pomóc, jeśli ćwiczenia są dobrane do przyczyny problemu i aktualnych możliwości danej osoby.
U Magdy po pierwszych 3 miesiącach ból kolana zniknął, bark odzywa się zdecydowanie rzadziej, a plecy nie sprawiają już problemu na co dzień.
Czy wzrost masy ciała zawsze oznacza gorszy efekt?
Nie.
Wzrost masy ciała może iść w parze z bardzo dobrą rekompozycją sylwetki.
Jeżeli jednocześnie rośnie masa mięśniowa, spada poziom tkanki tłuszczowej i poprawia się wygląd oraz funkcjonowanie ciała, to wynik na wadze nie powinien być oceniany samodzielnie.
U Gabrysi masa ciała wzrosła o 1,5 kg, ale poziom tkanki tłuszczowej spadł o 5 punktów procentowych, a masa mięśni szkieletowych wzrosła o 3 kg.
Dla kogo jest taki trening?
Taki trening jest dla osób, które chcą poprawić sylwetkę, wzmocnić ciało, zredukować tkankę tłuszczową, zwiększyć sprawność i jednocześnie trenować bez przypadkowego przeciążania pleców, kolan czy barków.
Szczególnie dobrze sprawdza się u osób po 40. roku życia, które chcą trenować rozsądnie, regularnie i z indywidualnym prowadzeniem.
